Dzieci to nasza przyszłość

Małgorzata i Paweł Guzy są właścicielami Academy International – warszawskiej sieci dwujęzycznych żłobków, przedszkoli i szkół podstawowych. Spotykamy się w ich wilanowskiej placówce, która rok temu została przeniesiona o kilka przecznic i zyskała nowoczesny wygląd, zachowując jednocześnie przyjazną przestrzeń dla rozwoju i kreatywności dzieci.

 

 

 

Sieć placówek edukacyjnych – brzmi poważnie. Może nawet trochę korporacyjnie. To dla Was biznes czy misja?

 

Małgorzata Guzy: Nie da się prowadzić takiego przedsięwzięcia bez misji! Proszę pamiętać, że naszą pierwszą placówkę otworzyliśmy w 1995 roku, czyli ponad 20 lat temu. Wówczas rynek przedszkoli prywatnych ledwie raczkował. Nie postrzegano tego, jako „biznesowego” sposobu na życie. Przedszkola zakładali nieliczni, raczej z potrzeby wykreowania miejsca, którego sami nie mogli znaleźć dla swoich dzieci. I tak też było w naszym przypadku.

 

Paweł Guzy: W tamtych latach otworzył się dla nas – Polaków – świat. Mogliśmy w końcu swobodnie podróżować, obserwować to, co dzieje się na Zachodzie i jak wspaniałe możliwości daje nam ta wolność. Kluczowym jednak było nasze nastawienie, odwaga, otwarta głowa i znajomość języków. Wiedzieliśmy, że właśnie tego chcielibyśmy nauczyć naszą córkę i że warto zacząć od najmłodszych lat, aby było to dla niej naturalne środowisko i by weszła w przyszłości w dorosłość bez kompleksów.

 

Małgorzata Guzy: Nasza misja ewoluowała na przestrzeni tych ponad dwudziestu lat. Ale właśnie słowo środowisko jest tutaj kluczowe. Na początku bowiem, zależało nam na stworzeniu odpowiednich warunków dla dzieci, aby mogły rozwijać się w taki sposób, by śmiało stanąć w równym rzędzie z dziećmi z Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji czy USA. Teraz już to mamy. Przez wiele lat ciężkiej pracy nasze placówki stały się miejscem, w którym dzieci z różnych krajów rozwijają pewność siebie, umiejętność analitycznego myślenia, uczą się odpowiedzialności oraz, w sposób naturalny, uczą się języka polskiego, angielskiego, a od piątego roku życia, także języka hiszpańskiego. Odkrywamy ich potencjał i staramy się wykorzystywać ich mocne strony. To wszystko po to, by w przyszłości poradziły sobie w każdym środowisku i w każdej sytuacji, oraz żeby nie bały się stawiania sobie celów i sięgania po sukces – niezależnie, czy będą chciały zostać astronautą, przedsiębiorcą, lekarzem, sportowcem czy artystą. To nasza misja na dziś i na najbliższe lata.

 

Brzmi ambitnie, tylko jak to osiągnąć? I jak pokazać rodzicom na tak wczesnym etapie, że to nie są tylko piękne idee?

 

Paweł Guzy: Większość instytucji edukacyjnych mówi o swojej wyjątkowości. Dla nas ważniejsze jest aby, to co się obiecuje, zrealizować i pokazać rodzicom. Jednocześnie, nie możemy zapominać, że nauka i rozwój to proces. Academy International to placówki dwujęzyczne, więc dzieci mają codzienny kontakt z językiem angielskim. Nie poprzestajemy na jednych czy dwóch zajęciach z języka tygodniowo. Zapewniamy środowisko, w którym są wychowawcy mówiący wyłącznie po angielsku, by dzieci miały kontakt z językiem także w sytuacjach pozalekcyjnych –  podczas obiadu, na placu zabaw, czy przy myciu rąk w przypadku grup żłobkowych. Przedszkolaki, dodatkowo przez kilka godzin dziennie w grupie, rozmawiają w języku angielskim. Efekt jest na tyle widoczny, że rodzice, którzy wybrali szkoły podstawowe inne niż nasza, lub szkoły międzynarodowe, wracają z informacją, że dzieci, na kolejnym etapie nauki, zaczęły się uwsteczniać. To zresztą było dla nas mobilizacją, by otworzyć szkołę podstawową – chcieliśmy zapewnić naszemu synowi możliwość ciągłości nauki w stworzonym przez nas środowisku, oraz mieć pewność, że nie zaprzepaścimy tego, czego nauczył się i co wypracowaliśmy na etapie przedszkolnym. Szkoła na warszawskiej Woli ma już 9 lat!

 

Małgorzata Guzy: Najlepszych metod i programów szukaliśmy przez lata. Te, o których wspomniał mąż, to immersja językowa i CLIL czyli Content and Language Integrated Learning, która polega na jednoczesnym przekazywaniu treści z nauczanych dziedzin, czy po prostu realizowanych zadań, i nauce języka obcego. Jesteśmy natomiast zwolennikami indywidualnego podejścia do dzieci, bo przecież każdy z nas ma inne mocne strony i predyspozycje. Są jednak umiejętności i cechy, które można wypracować i dzięki którym łatwiej jest funkcjonować w życiu, niezależnie od wieku. Są to:  samodzielność, umiejętność współpracy, odpowiedzialność i refleksja, która jest towarem deficytowym w dzisiejszych „pędzących” czasach. To filary pedagogiki daltońskiej, z której zdecydowaliśmy się korzystać w naszych placówkach. Samodzielność to pierwsze, co zauważają rodzice, bo dzieci świetnie i szybko zaczynają radzić sobie z czynnościami samoobsługowymi. Ale z czasem widać też, że dzieci coraz chętniej dzielą się zabawkami z innymi, rozwiązują zadania grupowo, zaczynają planować i biorą odpowiedzialność za osiąganie małych, wyznaczanych im celów.

 

Paweł Guzy: Ta daltońska odpowiedzialność, przekłada się także na nas (śmiech). Nie osiadamy na laurach, wyciągamy wnioski z naszego doświadczenia, wciąż obserwujemy świat i przygotowujemy także autorskie programy. Kilka lat temu stworzyliśmy program rozwoju logicznego myślenia, który realizujemy do dziś. To gry i zabawy logiczne, warcaby, szachy oraz rozszerzony program matematyki. Nasz najnowszy program autorski – „Jestem młodym liderem” –  jest mi szczególnie bliski. Od roku, realizujemy go w naszej szkole przy ul. Karolkowej 49. Od września, wdrożymy go również w szkole podstawowej w Wawrze, którą właśnie otwieramy. „Jestem młodym liderem” ma na celu rozwinięcie u dzieci odwagi, pewności siebie, umiejętności tworzenia klarownego przekazu, rozwiązywania problemów oraz inicjatywy w działaniu. Dzięki nim uczniowie nauczą się słuchać, inspirować i motywować, przewodzić i kierować sobą oraz innymi. To kompetencje bardzo przydatne w dzisiejszym świecie – nasze pokolenie musiało się ich uczyć w dorosłym życiu. O ile łatwiej byłoby nam wszystkim, gdybyśmy posiedli je na wcześniejszym etapie…

 

Wasza córka jest już dorosła, syn także skończył już szkołę podstawową, a Wy otwieracie kolejne placówki. Dlaczego?

 

Małgorzata Guzy: Coś, co w latach dziewięćdziesiątych wydawało się nieco dziwnym pomysłem, stało się naszym sposobem na zawodowe życie. Szczególnie moim, bo byłam na co dzień w naszych placówkach – zakładałam je, dbałam o dobór zespołu, dowiadywałam się i dokształcałam w kwestiach wychowawczo-edukacyjnych, poznając wiele programów i metod rozwoju dzieci, aby wybrać te, które według nas będą najlepsze. Nie wyobrażam sobie, jak mogłabym, po tych ponad dwudziestu latach, zająć się czymś innym, zwłaszcza widząc wspaniałe efekty naszej pracy – fantastycznych, wykształconych, otwartych na świat młodych ludzi.

 

Paweł Guzy: Konsekwencja i odpowiedzialność są tutaj odpowiedzią. Chcemy, aby przy każdym z naszych przedszkoli, powstała także szkoła podstawowa. Planujemy także, w ciągu kilku najbliższych lat, otworzyć liceum. Wierzymy, że odpowiednie postawy i kompetencje, które wykształca się w człowieku od najmłodszych lat, przekładają się potem na jego sukces – zarówno indywidualny jak i danego środowiska, oraz społeczeństwa w ogóle. To nas motywuje.

 

Małgorzata Guzy: Dzieci są przecież naszą przyszłością!

 

Dziękuję bardzo za rozmowę.