Co warto wiedzieć na temat kleszczy

Rozmowa z dr. Wojciechem Ozimkiem

Doktor Ozimek, od ponad 20 lat prowadzi prywatną praktykę lekarską, w ramach której udziela porad z zakresu pediatrii oraz chorób odkleszczowych i pasożytniczych. Autor bestsellera „NIE DAM SIĘ PASOŻYTOM. Jak odzyskać zdrowie”.

 

Jest członkiem American Society of Parasitologists, Scandinavian Baltic Society for Parasitology, British Society for Parasitology, Physician’s Comitee for Responsible Medicine, Association for Comprehensive Neurotherapy i Mitochondrial Medicine Society.

 

Mama Mia: Co Pan sądzi na temat wiedzy społeczeństwa dotyczącej chorób przenoszonych przez kleszcze?

Dr. Woiciech Ozimek: Jest coraz lepiej. Coraz więcej mówi się o kleszczach i chorobach przez nie przenoszonych w mediach, co skutkuje większą świadomością społeczną.

MM.: Rodziny z dziećmi chcą spędzać czas na łąkach i w lasach, co robić, żeby wszyscy byli bezpieczni?

WO.: Podstawą jest minimalizowanie ryzyka kontaktu z kleszczami. Służą temu: ostrożność, repelenty – czyli substancje odstraszające kleszcze, odpowiedni ubiór, np. skarpetki, czapki, legginsy antykleszczowe nasączone substancją Sanitized AM 23-24. Zapobiegliwi+ mogą pomyśleć także o urządzeniach elektronicznych, emitujących ultradźwięki, które czynią nas „niewidzialnymi” dla kleszczy. Miłośnicy pikników na łonie natury powinni rozważyć zakup antykleszczowego kocyka piknikowego, nasączonego ww. substancją. Chroni nie tylko przed kleszczami. Mucha nie siada, mrówki nie dobierają się do jedzenia, odstrasza pchły i wszy. Muszę jednak podkreślić, że żadna metoda z osobna ani nawet wszystkie razem nie dają 100% gwarancji, że kleszcz się nie wkłuje. Dlatego po przechadzce po lesie, parku, czy łące warto sprawdzić całe ciało pod kątem kleszczy, a ubranie jak najszybciej uprać w jak najwyższej dopuszczalnej temperaturze.

MM.: Czy są jakieś szczególne okresy w roku, podczas których jesteśmy najbardziej narażeni na ukąszenia?

WO.: Prawda jest taka, że cała Polska jest obecnie terenem endemicznym dla boreliozy i innych chorób odkleszczowych i przy panujących obecnie temperaturach praktycznie przez cały rok jesteśmy narażeni na wkłucia kleszczy. Niestety. Niemniej jednak w Polsce najwięcej zachorowań na boreliozę odnotowuje się zwykle od kwietnia do końca lipca. Warto pamiętać, że atakują nas nie tylko dorosłe kleszcze, ale także bardzo małe nimfy i jeszcze mniejsze larwy. One też są niebezpieczne, a są wielkości ziarnka maku. Larwy na domiar złego są praktycznie przezroczyste.

MM.: Co zrobić, kiedy znajdziemy kleszcza na ciele?

WO.: Należy go usunąć szybko i sprawnie, tak aby nie sprowokować u kleszcza wymiotów i nie zwiększyć ryzyka zakażenia. Następnie należy opracować rankę po usunięciu kleszcza. To znaczy, nie wystarczy usunąć kleszcza np. kleszczołapkami. Celem zmniejszenia ryzyka zarażenia chorobami odkleszczowymi, dobrze jest odessać rankę po usunięciu kleszcza za pomocą aspiratora-pompki i odkazić rankę metodami chemicznymi i fizycznymi.

MM.: Jakie są objawy zakażenia się chorobą odkleszczową?

WO.: To zależy którą. Inne są przy boreliozie, inne przy bartonellozach, inne przy kleszczowym zapaleniu mózgu, a jeszcze inne, gdy kleszcz zakazi nas różnymi chorobami. Przy boreliozie początkowo mogą być objawy podobne do grypy, później zwykle pojawiają się bóle stawowo-mięśniowe.

MM.: Jakimi chorobami mogą zakazić nas kleszcze?

WO.: Wspomniałem już o boreliozie, bartonellozach i kleszczowym zapaleniu mózgu, ale kleszcze mogą nas zakażać bardzo wieloma innymi chorobami. Wymienię najważniejsze: anaplazmoza, babeszjoza, brucelloza, gorączka Q, tularemia.

MM.: Czy tylko kleszcze przenoszą boreliozę?

WO.: Powszechnie uważa się, że tak, chociaż coraz mocniej, w coraz liczniejszych pracach naukowych, podkreśla się możliwość zakażania się drogą płciową, zakażania płodu przez ciężarną matkę oraz zakażania się biorców poprzez krew i przeszczep narządów pobranych od chorego dawcy. Wbrew powszechnej opinii, mimo, że wykryto krętki z rodzaju Borrelia w wielu owadach i pajęczakach, żywiących się krwią, w tym w komarach, gzach i jusznicy deszczowej – znanej jako ślepak lub mucha końska, to nie potwierdzono przypadku zakażenia człowieka. Jest to tłumaczone brakiem u wspomnianych owadów i pajęczaków białek, które sprzyjają zakażeniu. To TROSPA i Salp 15. Kleszcze te białka mają, inne owady i pajęczaki nie.

MM.: Czy zawsze występuje rumień po ukąszeniu?

WO.: Zdecydowanie nie. Zdania wśród ekspertów są podzielone, ale większość uważa, że rumień występuje u max. 50% osób z boreliozą. U dzieci jeszcze rzadziej.

MM.: Jest wiele testów, badań, które z nich są najbardziej wiarygodne?

WO.: Powszechnie obowiązująca dwuetapowa diagnostyka boreliozy opiera się na diagnostyce serologicznej polegającej na wykrywaniu przeciwciał klasy IgM i IgG wytworzonych przez chorego i skierowanych przeciwko krętkom. W pierwszym etapie badań wykonuje się standardowo – przesiewowy test serologiczny – ELISA (enzyme-linked immunosorbent assay — metoda immunoenzymatyczna). Wyniki testu ELISA są powszechnie kwestionowane niemniej jednak metoda ta nadal funkcjonuje jako badanie przesiewowe w kierunku boreliozy ze względu na szybkość analizy, niski koszt i prawdopodobnie brak wiedzy o jej małej przydatności.

Test potwierdzający- Western Blot ma służyć eliminacji wyników fałszywie dodatnich i testów z wartościami granicznymi. Trudności interpretacyjne testów serologicznych wynikają z późnego pojawiania się przeciwciał od momentu zakażenia (4–6 tygodni), cech biologicznych krętków Borrelii (zmienność antygenowa, wewnątrzkomórkowe przebywanie bakterii, ukrywanie się patogenu w tzw. obszarach immunologicznie uprzywilejowanych), wiązania przeciwciał w kompleksach immunologicznych, wcześniejszego zastosowania antybiotykoterapii, upośledzonej odporności czy wreszcie z niedoskonałości samych metod diagnostycznych. Warto podkreślić, że odsetek osób zakażonych, które nie produkują przeciwciał tzw. stale seronegatywnych, ocenia się na 7–15%. Dodatkowo ani test ELISA, ani Western Blot nie pozwalają także oceniać skuteczności leczenia boreliozy. W związku z tym cykliczne powtarzanie badań (zarówno ELISA, jak i Western Blot) po zakończonej terapii, celem oceny skuteczności leczenia, nie ma naukowego uzasadnienia, a jest dość często praktykowane. Prawdą jest, że występowanie i stężenie przeciwciał oraz analiza intesywności tzw. prążków pomaga orientacyjnie określić czas trwania boreliozy, ale przeciwciała mogą być obecne w ludzkiej surowicy wiele lat, nawet do końca życia, dlatego ich utrzymywanie się lub niewielki wzrost nie świadczą o niepowodzeniu leczenia.

Reasumując, dotychczasowe, standardowe podejście diagnostyczne w boreliozie obejmuje przede wszystkim wykrywanie przeciwciał przeciwkrętkowych testami ELISA i Western/ Immuno-blot.

Obecnie pracuje się nad udoskonaleniem i uwiarygodnieniem badaniami naukowymi wielu nowych testów, w tym opartych na transformacji blastycznej limfocytów (LTT), rozbijaniu krążących kompleksów immunologicznych czy wykorzystywaniu zdobyczy metabolomiki. Obawiam się jednak, że badania te jeszcze długo nie będą stosowane w ramach standardowej diagnostyki.

MM.: Gdzie takie testy najlepiej wykonywać?

WO.: W ośrodkach dysponujących dobrymi standaryzowanymi badaniami, nowoczesnym sprzętem i/lub doświadczoną kadrą.

MM.: Czy warto oddać znalezionego na ciele kleszcza do badania?

WO.: Zdania są podzielone. Moim zdaniem- tak, przy czym kleszcza należy zbadać jak najszybciej po to, by móc ewentualnie zbadać także krew pacjenta. Na zbadanie krwi „ofiary kleszcza” mamy max 48-72 godziny. Później to badanie ma znacznie mniejszy sens, ponieważ bakterie znikają z krwi. Zarówno

w kleszczu, jak i ewentualnie we krwi pacjenta poszukujemy bezpośrednio DNA bakterii – w tym przypadku bakterii boreliozy oraz współinfekcji, czyli innych chorób przenoszonych przez kleszcze. Test PCR, o którym mówimy, to rodzaj diagnostyki genetycznej.

Warto podkreślić, że nie każdy kleszcz jest zakażony, a nawet jeśli jest, to nie zawsze zakaża nas. Ryzyko zakażenia wzrasta proporcjonalnie do czasu wkłucia kleszcza. Im dłużej jest wkłuty, tym większe ryzyko zakażenia. Jeśli nie wykonamy testu PCR, to pozostaje nam bierne oczekiwanie na ewentualne pojawienie się rumienia lub możliwość wykonania badań serologicznych, a podstawowy test ELISA i potwierdzające badanie Western blot w kierunku boreliozy, wykonujemy nie wcześniej niż po 4 tygodniach od wkłucia kleszcza. Oczywiście, jeśli pojawi się rumień, to badań nie wykonujemy, tylko niezwłocznie wdrażamy leczenie.

MM.: Czy choroba może o sobie dać znać po wielu latach?

WO.: Tak, może powrócić jako borelioza lub jej odległe powikłania, które do niedawna nie były wiązane z boreliozą. Obecnie wiemy, że w części przypadków stwardnienia rozsianego, choroby Hashimoto, choroby Alzheimera i kilku innych chorób, głównie autoimmunologicznych, rozwój schorzeń tych, to efekt długotrwałego „ogłupiania” przez krętki naszego układu odpornościowego, który zwraca się przeciw nam. Zjawisko to nazywamy autoagresją.

MM.: Czy choroby odkleszczowe da się wyleczyć i jak długo trwa leczenie?

WO.: Jeśli diagnoza jest postawiona szybko i leczenie prowadzone prawidłowo, to pełne wyleczenie jest możliwe nawet po 20-30 dniach leczenia. Jeśli zaś boreliozę rozpoznano późno i nieprawidłowo leczono, to z wyleczeniem bywają problemy. Eksperci nie są zgodni co do istnienia przewlekłej formy boreliozy. Część nazywa objawy, które utrzymują się, pomimo zastosowania prawidłowego leczenia standardowego, tzw. zespołem poboreliozowym, nieprzewlekłą boreliozą.

MM.: Czy posiadanie w domu zwierząt zwiększa ryzyko ukąszenia i jak zabezpieczyć zwierzęta i dom, aby uniknąć przykrej niespodzianki?

WO.: Znaczenie zwierząt jest często demonizowane, ale prawdą jest, że jeśli nie są potraktowane odpowiednimi substancjami, to mogą znosić kleszcze do domu i zwiększać tym samym ryzyko kontaktu człowieka z kleszczem. Dbając o zwierzęta, stosując u nich profilaktykę przeciwkleszczową, dbamy o siebie. Ogród także warto spryskać odpowiednimi substancjami. „Odkleszczając” ogród, zmniejszamy ryzyko ataku kleszczy. Tak jak już wspomniałem, po spacerze, bieganiu, pikniku, grzybobraniu, polowaniu i generalnie pobycie na tzw. kleszczonośnych terenach zielonych, warto jak najszybciej sprawdzić swoje ciało i ubranie na ewentualną obecność kleszczy zarówno przed wejściem do samochodu, jak i po powrocie do domu. To samo dotyczy towarzyszących nam zwierząt. Warto uprać i wysuszyć ubrania jak najszybciej, w jak najwyższej dopuszczalnej temperaturze.

MM.: Czy istnieje szczepionka przeciw boreliozie?

WO.: Nie istnieje. Istniała (Lymerix), ale dawała bardzo dużo powikłań i została w atmosferze skandalu wycofana z użycia. Jest opracowywana nowa (robocza nazwa – VLA15), ale biorąc pod uwagę jej skład, boję się, że może podzielić los poprzedniczki.

MM.: Jaka metoda leczenia sprawdza się najlepiej? Czy tylko antybiotyki są w stanie pokonać chorobę, czy istnieją alternatywne sposoby leczenia?

WO.: Każdy pacjent jest inny. Leczenie powinno być personalizowane. Jestem zwolennikiem łączenia antybiotyków, ziół i apiterapii, czyli stosowania preparatów pszczelich. Wiem, że istnieją alternatywne metody leczenia, ale ich skuteczność nie została potwierdzona metodami naukowymi.

MM.: Jak wiele ofiar nieprawidłowego leczenia chorób odkleszczowych spotyka Pan każdego dnia? Dlaczego ludzie ci bombardowani są lekami na tysiące różnych dolegliwości, a ignoruje się u nich prawdopodobieństwo zakażenia chorobami odkleszczowymi?

WO.: Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. Po pierwsze, musimy ustalić definicję ,,ofiary nieprawidłowego leczenia chorób odkleszczowych”. Czy chodzi nam jedynie o osoby, u których nie rozpoznano chorób odkleszczowych i są leczone na inne jednostki chorobowe lub objawowo? Czy też chodzi nam również o osoby, u których błędnie rozpoznano chorobę odkleszczową i są leczeni na chorobę, na którą nie chorują? Rozumiem, że pytanie dotyczy tej pierwszej grupy. Prawdą jest, że borelioza i inne choroby odkleszczowe są rozpoznawane za rzadko i bardzo wielu pacjentów pielgrzymuje miesiącami i latami od jednego specjalisty do drugiego i otrzymuje kolejne zestawy leków… Nie potrafię zaś odpowiedzieć, dlaczego ignoruje się prawdopodobieństwo chorób odkleszczowych, szczególnie biorąc pod uwagę rosnącą populację kleszczy, wydłużenie się ich okresu żerowania oraz rosnącą z roku na rok liczbę oficjalnie zgłoszonych zachorowań. W 2016 roku było to 21 200 zachorowań. W Niemczech to co roku około 80 000 zachorowań, a w USA to 300 000 rocznie.

MM.: Chorzy na choroby odkleszczowe w Polsce, cierpią na tysiące dolegliwości, piszą o nich na różnych forach, łączą się w grupy wsparcia. Słyszymy i czytamy o przypadkach śmiertelnych, jak to możliwe, czy lekarze ignorują problem?

WO.: Lekarze intencjonalnie nie ignorują problemu. Brakuje im jedynie świadomości. Czasami także wiedzy lub wiarygodnych badań diagnostycznych. Czułość i swoistość powszechnie wykonywanych testów serologicznych jest ograniczona. Przyczyną wyników fałszywie dodatnich mogą być (między innymi): zakażenia innymi krętkami, zakażenia wirusami z grupy herpes, wirusem HIV-1 lub cytomegalii oraz hypergammaglobulinemią w przebiegu chorób autoimmunologicznych. Natomiast zbyt wczesne wykonanie oznaczenia, związanie przeciwciał w kompleksy immunologiczne lub antybiotykoterapia mogą dawać wyniki fałszywie ujemne.

MM.: Czy prążek p41 w teście Western Blot, to typowy wskaźnik boreliozy, czy może wskazywać również na inne choroby?

WO.: Prążek 41 odpowiada białku zwanemu flagelliną. Jest to białko związane z wicią i występuje u wszystkich krętków, także niepatogennych oraz u innych bakterii, np. u Helicobacter pylori, dlatego mogą wystąpić reakcje krzyżowe i niespecyficzne.

MM.: Pod jakie choroby może podszywać się borelioza, ewentualnie jakie choroby należy wykluczyć?

WO.: Tych chorób jest wiele. Powszechnie uważa się, że w diagnostyce różnicowej boreliozy należy uwzględnić przede wszystkim inne choroby zakaźne – takie jak mononukleoza zakaźna, cytomegalia, gruźlica, zakażenie wirusem HIV a także procesy nowotworowe, stwardnienie rozsiane i sarkoidozę.

MM.: Co Pan, Panie doktorze, sądzi o pełnej metodzie ILADS, czy przyjmowanie kilku antybiotyków jednocześnie przez 2 lata nie zaszkodzi zdrowiu?

WO.: Jak powszechnie wiadomo, istnieją oficjalne wytyczne leczenia boreliozy, ale często o wyborze metody leczenia decydują wspólnie lekarz i pacjent. Nie ukrywam, że należałem kilka lat do ILADS, ale to nie oznacza, że zgadzam się ze wszystkimi, proponowanymi przez tę organizację metodami leczenia. Na przykład nigdy nie stosowałem wielomiesięcznej antybiotykoterapii wg. standardów ILADS, ze względu na ryzyko powikłań. ILADS było dla mnie platformę edukacyjną, z której czerpałem wiedzę na temat kompleksowego podejścia do leczenia, nie tylko boreliozy i współinfekcji, ale także powikłań tych chorób. Poza ILADS mówi się o tym rzadko.

MM.: No właśnie, dlaczego lekarze zakaźnicy zrzeszeni w IDSA- nie uznają koinfekcji w boreliozie… np. uważają, że babeszjoza nie występuje u ludzi, a jednak można znaleźć publikacje mówiące o udokumentowanych przypadkach u ludzi?

WO.: Nie wiem, dlaczego tak jest. Nie rozumiem ich stanowiska. Kleszcze przenoszą wiele patogenów, nie tylko krętki Borrelia sp. Poza tym wiele badań naukowych niezbicie potwierdziło, że wielu przypadkom boreliozy towarzyszą inne zakażenia zwane koinfekcjami / współinfekcjami, leczenie których, jest równie ważne jak leczenie boreliozy.

MM.: Jakie metody alternatywne uznaje się za skuteczne w leczeniu boreliozy, oprócz antybiotyków?

WO.: Wypowiem się jedynie na temat metod, które z mojego punktu widzenia i moich znajomych lekarzy (w USA i Niemczech), z którymi współpracuję, są uważane za pomocne. To głównie produkty pszczele, zioła i suplementy mające wyrównać ewentualne braki w zakresie witamin i mikroelementów. Wspomagają antybiotykoterapię, wyrównują ewentualne deficyty, działają immunomodulacyjnie i przeciwzapalnie.

MM.: Czy zgadza się Pan z tym, że borelioza otwiera wrota innym bakteriom, pasożytom?

WO.: Nie ukrywam, że sformułowanie ,,otwierać wrota” to typowy altmedowy związek frazeologiczny, ale nie zamierzam nad tym rozwodzić. Zarówno ślina kleszcza, jak i borelioza (i ewentualne współinfekcje) wpływają negatywnie na nasz układ odpornościowy, osłabiają go i dezorientują. W oczywisty sposób może to sprzyjać potencjalnym zakażeniom oraz rozwojowi chorób autoimmunologicznych.

MM.: Dlaczego u niektórych w kilkuletniej boreliozie w teście Western Blot utrzymują się przeciwciała w klasie igM, mimo braku nowego ugryzienia, a w klasie igG są ujemne?

WO.: Zarówno przeciwciała klasy IgM, jak i IgG mogą być obecne w surowicy przez wiele lat nawet pomimo eliminacji zakażenia Borrelia burgdorferi (spontanicznej lub wskutek leczenia). Dlatego kontrola obecności swoistych przeciwciał nie może być stosowana w celu oceny skuteczności leczenia boreliozy. Na podstawie badań serologicznych nie ma także możliwości określenia czasu trwania zakażenia.

MM.: Czy uważa Pan, że SM jest następstwem nieleczonej boreliozy? Czy można chorować na te dwie choroby jednocześnie?

WO.: Jeden z moich mistrzów i nauczycieli Dr Alan MacDonald i jego uczennica Dr Eva Sapi od dawna sugerują związki pomiędzy boreliozą i chorobami neurodegeneracyjnymi np. stwardnieniem rozsianym. Opublikowali na ten temat kilka prac w cenionych czasopismach naukowych. Chciałbym też podkreślić, że dr MacDonald został w zeszłym roku ,,ściągnięty z zasłużonej emerytury”, żeby szefować placówce mającej dalej badać te związki, stworzonej na…Harwardzie. Nie wiemy jednak czy borelioza jest przyczyną, czy tzw. triggerem, czyli spustem, cynglem, bodźcem, mechanizmem spustowym, który ,,odpala” SM u pacjentów z predyspozycjami. Istnieją też doniesienia naukowe, na razie głównie hipotezy, wiążące zakażenie krętkami Borrelia sp. z chorobą Hashimoto, fibromialgią, stwardnieniem zanikowym bocznym, chorobą Parkinsona, chorobą Alzheimera, czy też wrodzoną neuroboreliozą, której przebieg bywa podobny do autyzmu i bardzo często bywa z nim mylony. W przypadku choroby Hashimoto wykazano też związki z innymi przewlekłymi infekcjami takimi jak zakażenie wirusem Epsteina-Bara (EBV), Helicobacter pylori i jersiniozami.

MM.: Jaką dietę poleca Pan chorym w trakcie leczenia boreliozy?

WO.: Każdy pacjent ma modyfikowaną dietę w zależności od potrzeb, ewentualnych deficytów, potwierdzonych wynikami badań laboratoryjnych i ewentualnych innych, współistniejących chorób. To dieta, która ma zapobiegać grzybicy, niwelować stane zapalne, wzmacniać odporność, ale też tłumić ewentualną autoagresję. Reasumując, dieta ma zapewniać pacjentowi wszystko, czego potrzebuje na danym etapie leczenia.

Dziękujemy serdecznie za rozmowę Panie doktorze, wiedza, jaką przekazał Pan naszym czytelnikom, może pomóc wielu osobom.

Rozmawiała: Patrycja Sibilska

 

English version here>>>>